Te miejsca mają dość turystów! Nowe zakazy i surowe kary

Tłumy, liczne nadużycia, niszczenie zabytków i wiele innych przewinień mają na koncie turyści przyjeżdżający do tych miast. Ich władze mówią dość i wprowadzają coraz to nowsze przepisy ograniczające samowolę turystów. Niektóre z zakazów mają nawet odstraszyć potencjalnych gości od przyjazdu, bo masowa turystyka, niektóre z tych miast po prostu przerosła.

Majorka

Słoneczna wyspa kojarzona z super imprezami jako jedno z pierwszych miejsc na świecie wypowiedziała wojnę turystom.  Nic dziwnego bo wczasowicze rozbrykali się tu jak nigdzie indziej. Na Majorkę dotychczas najliczniej przyjeżdżali Niemcy i Brytyjczycy, którzy imprezy organizowali dosłownie wszędzie — na lądzie i na morzu.

Majorka, szczególnie w oczach rodzin z dziećmi, przestała być miejscem do spokojnego relaksu. Liczba rokrocznie przyjeżdżających tu turystów zdefiniowała to miejsce jako tłoczne i tym sposobem atrakcyjność wyspy w ostatnich latach znacznie spadła. Władze powiedziały jednak dość i wprowadziły liczne zakazy. Na Majorce nie można między innymi chodzić topless (dozwolone tylko na plaży), organizować imprez na łodziach czy skakać z balkonów do wody.

Również mieszkańcy wyspy muszą się mieć na baczności. Jeśli wynajmą mieszkanie turystom nie posiadając odpowiedniej licencji mogą zapłacić grzywnę w wysokości nawet 40 tysięcy euro.

Amsterdam

Usunięcie napisu I amsterdam spowodowało ogromne poruszenie. Kultowe miejsce, w którym prawie każdy przyjeżdżający do Amsterdamu pstrykał pamiątkową fotkę z dnia na dzień przestało istnieć. Dlaczego napis zniknął? Bo miejsce kojarzyło się z masową turystyką. Amsterdam od lat boryka się z napływem ogromnej liczby turystów. Według prognoz w ciągu 12 lat liczba osób odwiedzających Holandię może być nawet dwukrotnie wyższa. 

Pod koniec maja władze Amsterdamu zdecydowały się na wprowadzenie dodatkowej opłaty dla turystów.  Obowiązujący już podatek od noclegu, który wynosi 7 procent ceny zakwaterowania to nie koniec. Od końca maja turyści muszą się liczyć z dodatkową opłatą — 3 euro za noc.

Wenecja

Wenecja z turystami walczy nie od dziś. Jednak dość radykalnym krokiem okazało się wprowadzenie opłaty wjazdowej. Od września turyści chcący zobaczyć najsłynniejsze miasto na wodzie będą zmuszeni zapłacić 3 euro za wstęp do miasta. To jednak tylko okres przejściowy. Już w 2020 roku turyści będą musieli zapłacić  6 a nawet 10 euro w zależności od terminu pobytu.  Opłaty nie zapłacą Ci, którzy zdecydują się na nocleg w Wenecji. Władze miasta tłumaczą, że wprowadzenie tej opłaty pozwoli im na sprawowanie większej kontroli nad napływem turystów.

Ale to jeszcze nie wszystko! Zanieczyszczanie przestrzeni publicznej oraz chuligańskie wybryki mogą się skończyć karą w wysokości nawet 500 euro, a nawet zakazem wstępu do miasta.

Rzym

Dość powiedział również Rzym i uregulował kwestie, które nie od dziś były ogromnym utrapieniem. Zakazano m. in. wieszania miłosnych kłódekchodzenia po mieście bez koszulki czy kąpania się w fontannach.  W celu ochrony najważniejszych zabytków, w niektórych częściach miasta wprowadzono również zakaz ciągnięcia walizek.

Co grozi za złamanie zakazów? Przewidziano przede wszystkim dotkliwe kary finansowe. Na recydywistów czeka również zakaz wstępu do Rzymu.

Na tych miastach lista się jednak nie kończy. Coraz częściej władze miast przyznają, że nie radzą sobie z turystami. Można tu wymienić na przykład Brugię, Lizbonę a także grecką wyspę Santorini. Jeśli zwiedzający nie zmienią sposobu swojego postępowania lista będzie się rozrastać w zastraszającym tempie. Wyjeżdżając do jakiegokolwiek miejsca na ziemi należy uszanować panujące tam zasady i chociaż jesteśmy na wakacjach nie zapominać o podstawach dobrego wychowania. Skoro w Warszawie czy Krakowie nie wyszlibyśmy na miasto bez koszulki dlaczego bez oporów potrafimy to zrobić w Rzymie czy na Majorce?

Post Author: Milena

Dodaj komentarz